Jak wywołać pierwszy film i nie zniszczyć negatywu
Cztery kąpiele, jeden termometr i timer. Reszta to powtarzalność.
Zanim wlejesz cokolwiek do koreksu, ustaw wszystko, czego będziesz potrzebować, w zasięgu jednej ręki: koreks, lejek, butelki z chemią, termometr, timer i ściereczkę. W ciemności nie szuka się rzeczy — one albo są, albo ich nie ma.
Film nawijaj na szpulę na sucho i bez pośpiechu. Jeśli stawia opór w połowie, cofnij się do początku — siła tutaj kończy się zagięciem emulsji, którego nie da się naprawić. Szpula Patersona wchodzi na film 135 po dwóch obrotach, na 120 po pięciu.
Wywoływacz musi mieć 20 °C. Nie „około 20”. Dwa stopnie różnicy to około 20% czasu, czyli różnica między negatywem kontrastowym i płaskim. Zmierz temperaturę w butelce, nie w kranie.
Pierwsza minuta to ciągłe przewracanie koreksu (dwa razy na sekundę), potem piętnaście sekund co minutę. To nie rytuał: nierównomierne mieszanie zostawia smugi przy krawędziach, które widać dopiero na odbitce.
Po utrwalaczu płucz film przez dziesięć minut w bieżącej wodzie o tej samej temperaturze co reszta kąpieli. Na koniec dwie krople zwilżacza w 300 ml wody, minuta i do suszenia w miejscu bez kurzu — najlepiej w łazience po prysznicu, bo para opada i zabiera kurz ze sobą.